Słowiańszczyzna

Reklamy
Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Wieleci

Grunwald Wieletów

1056 – Bitwa pod Przecławą i zwycięstwo Wieletów

Bój na miarę Grunwaldu, pogrom wojsk koalicji sasko-duńsko-obodrzyckiej .
Brak nam szczegółów o przebiegu bitwy przecławskiej. Kronikarze krótko zbywają ten temat:

„Barbarzyńcy, których zwą Lutykami, zadali wielką klęskę chrześcija­nom [Niemcom], z których jedni polegli od miecza, inni w ucieczce potonęli. Między nimi zginął Wilhelm, margrabia Marchii Północnej, w pobliżu grodu, który zwą Przecława, położonego nad brzegiem Łaby w miejscu, gdzie wpada do niej rzeka Hawela (Hobola)…” {Annales Sax. r. 1056).
Właściwy rozmiar pogromu daje się poznać po skutkach.
Cesarz Henryk, wrócił do Niemiec, lecz chory z trudów podróży i zgryzoty. Czekająca nań wieść o klęsce przecławskiej i zaprzepaszczeniu armii saskiej zabija go, jak niegdyś Ottona II wieść o powstaniu Słowian w 983 r. Henryk III jest drugim cesarzem, który umiera na „chorobę słowiańską”, na Słowian.
Cóż się dzieje w tym czasie w obozie zwycięzców?
Dzięki bitwie przecławskiej Wieleci stanęli u szczytu potęgi. Otacza ich gloria bojowa dotąd nieznana. Bo co innego przejść niespodziewanie Łabę, spustoszyć kraj, wyrżnąć załogi zaskoczonych napaścią grodów i podpalić osiedla, a co innego stawiać czoła w otwartym polu, jak równy z równym.
ny równym, (osławionej armii saskiej. Są upojeni zwycięstwem i słusznie. Są ‚bezpieczni, nikt im mię zagraża. Wszystkie drogi leżą przed nimi otwarte. Mogliby teraz zwrócić się bezpośrednio do Rzymu, jak to uczynił niegdyś polski Mieszko, i przyjąć chrzest, omijając biskupów niemiec­kich, odejmując Sasom raz na zawsze rzekomy powód napaści. Stanąć w jednym rzędzie z państwami chrześcijańskimi. Mogą połączyć się z Obodrzycami, nawiązać sojusz z Czechami, z polskim Kazimierzem, stworzyć nareszcie owo wielkie państwo słowiańskie, niedoszły zamiar Chrobrego. Mogą uderzyć na Danię albo Norwegię, zhołdować te pań­stwa. Mogą ruszyć w głąb bezsilnego chwilowo cesarstwa… Mogą wykorzystać czas pomyślności i spokoju, by powiększyć flotę, wznosić nowe grody zaćmiewające Szczecin albo Wolin… Wszystko to mogą uczynić… Co wybiorą?
Wybierają — wojnę domową.(spsób na Słowian-skłócanie ich między sobą)
Nieomal nazajutrz po świetnym zwycięstwie rozpoczynają się gwał­towne spory między plemionami. Zaznaczone poprzednio różnice potę­guje obustronna chęć przypisywania sobie zasługi zwycięstwa. Zdaniem Czrezpienian ich uzbrojenie, ich przemyślny manewr przesądziły losy bitwy, Redary to twierdzenie poczytują za bluźnierstwo. Zwyciężył Swarożyc, Bez niego, boga Redarów, nic by nie zdziałano.
Spór się zaostrza, od sporów dochodzi do walki zbrojnej. Czrezpienianie ogłaszają się za równych Redarom. Redarzy i Doleńcy nie mogą znieść podobnej zniewagi. Na początku 1057 r. wybucha zażarta brato­bójcza wojna. Wojna o to, kto lepszy, kto walniej przyczynił się do przecławskiego zwycięstwa. Z jednej strony Redary i Doleńcy. Z drugiej Czrezpienianie i Chyżanie. Pozostałe plemiona nie biorą udziału w tych walkach, jak by się dziś rzekło prestiżowych, nie pretendują bowiem do pierszeństwa w Związku. A Duńczycy i Sasi z nie ukrywaną uciechą patrzą, jak się wyrzynają Słowianie.
Swarożyc uchodził dotąd za boga wszystkich plemion wieleckich. Obowiązkiem, zatem kapłanów radogoskich było zapobieżenie wojnie w łonie Związku. Posiadali dostateczną powagę, by przerwać powszechny obłęd i krzyknąć walczącym: Stój! Wróżby stanowiły w ich ręku znakomity sposób działania na wyobraźnię wyznawców. Miast jednak powstrzymać nieszczęście, okazali się tylko zacietrzewionymi ministran­tami lokalnego ‚boga. Podsycają zapalczywość współplemieńców przeciw bluźniercom i wojna trwa. Trwa morderczy szał. Z obu stron ilość zabi­tych przenosi o wiele liczbę poległych na polu przecławskim.
Bitwy, do których przyrównana została powyżej rozprawa Słowian z Sasami, były owocne. Przyniosły zwycięzcom korzystne osiągnięcia. Przecława należy do wypadków, gdy olśniewające zwycięstwo staje się początkiem upadku. Dlatego rapsod boju nad Hobolą w 1056 r. zeszedł na margines dziejów, ustępując miejsca upokarzającej dacie wojny do­mowej 1057 r. Daty, od której zaczął się koniec Wieletów, a wraz z nimi całej Słowiańszczyzny połabskiej.
W tym twierdzeniu nie ma przesady. Choć ziemie Wieleckie, sięga­jące od zachodnich brzegów Odry do granicy obodrzyckiej, nie były nadto rozległe, znaczenie tego kraju przekraczało o wiele jego zasięg terytorial­ny, Od początków naszej ery Lucice-Wieleci wyróżniali się z mrowiska słowiańskich plemion, osiadłych pomiędzy Odrą a Łabą, męstwem, fana­tycznym umiłowaniem niepodległości, przywiązaniem do swej wiary, samoistnym ustrojem społecznym. Świadectwo temu dają najstarsze zapiski. Ptolomeusz wymienia jedynie „Weltów” (Wieletów) z „ogromne­go mnóstwa ludów Wenedyjskich”. Pisze o nich również Wułfstan w przeróbce Dziejów świata Orosiusa, sporządzonej dla króla angielskie­go Alfreda: „Na północ od Starych Sasów leży kraj Obodrzyców, a ku północnemu wschodowi Wieletowie”. Annałes Lauresham pod rokiem 789 notują:

„Następnie król Karol ponownie doszedł przez Saksonię aż do Słowian, którzy zwą się Wilti [Wieleci]…”

Lbrahim ibn Jakub pisze:

„Na zachód od Odry mieszkają Lucice… Wojują z Mieszkiem (który wypełnia obowiązek wobec Państwa Kościelnego-nawrócenia pogan), a ich siła bojowa jest wielka…”

Obodrzyce z powodu polityki swoich książąt znajdowali się nieraz w zależności od Niemców. Wieleci w ciągu blisko pół tysiąca lat utrzymali niepodległość, opierając się zwycięsko germańskiemu najazdowi. Stanowili jądro słowiańskiego oporu, centrum pogańskiej wolnej Słowiańszczyzny. Nienawidzili chrześcijaństwa, bo znali je tylko w wersji niemieckiej… Dla nich Chrystus nie był Słowianinem, lecz Niemcem, przeto jego wyznawców obowiązywało posłuszeństwo Niemcom. A że byli dumni i wolni, słuchać wrogów nie chcieli.
Jaskrawy dowód znaczenia Wieletów stanowił sojusz zawarty z nimi przez Henryka II. Na pewno niełatwo przyszło pobożnemu cesarzowi uznawać pogan za równych i czynić z nich sprzymierzeńców. Jeżeli tak postąpił, to w słusznej obawie, że Wieleci, połączeni z Bolesławem Chrobrym, rozwalą jego państwo.
Uszczuplony o połowę Związek jeszcze się trzyma po fatalnym 1057 r. Jeszcze się o nimi posłyszy, jeszcze dotkliwie da się we znaki Niemcom. Będzie to już jednak agonia, po której zatarte zostanie nawet imię Luciców-Wieletów. Nie zniszczyła ich powódź lub pożar, nie pokonał wróg zewnętrzny; upadli ponieważ:

„…gdy zajdzie miedzy nimi różnica zdań, nie dojdą do zgody… jako że każdy myśli co innego i żaden nie chce ustąpić drugiemu…” (Cesarz grecki Maurycy [582—602], Taktika).

„…gdyby nie ich niezgoda, żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile…” (Ibrahim ibn Jakub, Relacja z podróży do krajów słowiańskich).

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Ta koncepcja daje jaskrawy przykład jak język   prasłowiański  - praindoeuropejski miał wpływ na ukształtowanie się obecnych języków europejskich. Obraz ten jest uzupełnieniem historii europejskiej, w której przez dziesiątki lat wmawiano o niebycie Słowian w Europie w świetle najnowszych badań genetycznych obecnej populacji jak i tej archeologicznej sprzed kilku - kilkunastu wieków, a także z kilkudziesięciu.

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

Oświadczenie of…

Oświadczenie oficjalnego delegata Łużyc w Polsce, ministra dr. Pawła Cyża
30 kwietnia 1946

„W imieniu Łużyckiej Rady Narodowej, w imieniu narodu łużycko-serbskiego, który
mam zaszczyt reprezentować wobec Polski, naszego słowiańskiego sławą okrytego
brata i sąsiada – pragnę przede wszystkim wyrazić jak najbardziej przyjacielskie
pozdrowienia bratniemu narodowi polskiemu, jego prezydentowi i rządowi.

My, Łużyczanie, jako Słowianie dumni jesteśmy, że właśnie słowiańska Polska
pierwsza przeciwstawiła się agresji niemieckiej, pierwsza powiedziała Niemcom
„ani kroku dalej” i na swym sztandarze wypisała hasło „Honor” i honoru tego
umiała bronić mężnie, niekiedy z gołymi rękoma idąc na niemieckie czołgi. Polska
sama musiała przetrwać niemiecką nawałę, która przyprawiła ją o najcięższe
ofiary w ludziach, największe straty materialne.

Polska walczyła nie tylko o swą własną wolność, ale także o wolność całego
świata. Żołnierz polski przelewał swą krew nie tylko na polskiej ziemi, nie
tylko w krainach Rosji, na pustyni afrykańskiej, w górach Norwegii, na ziemi
włoskiej, na polach Francji, Belgii i Holandii, nie tylko bronił przestworzy nad
Londynem i bohatersko walczył na wszystkich morzach, – lecz krew jego, krew
poległych Polaków, wsiąkła także w naszą ziemię, ziemię „Pięknej Łużycy”, jak
ojczyznę naszą nazywa łużycki hymn narodowy. Chowamy w sercach niezapomnianą
nigdy wdzięczność za te ofiary złożone na ołtarzu wolności, daj Boże także i naszej!

Z głębi serca życzymy narodowi polskiemu, krwawiącemu z tysięcy ran zadanych
przez wojny, aby te rany jak najszybciej się zagoiły, aby Polska znów stanęła
mocna, silna i by zajęła w świecie poczesne miejsce, należne Jej po poniesieniu tylu ciężkich ofiar. Polsce należy się najcenniejsza zapłata. Cały świat
cywilizowany winien wśród ruin polskiej stolicy, Warszawy, wznieść
najpiękniejszy pomnik i wyryć na nim złotymi głoskami: „Z wdzięczności dla
rycerskiego Narodu Polskiego”. Przynajmniej zaś powinien świat, a w
szczególności kraje zachodnie i zamorskie, wyciągnąć rękę pomocną i bez żadnych
zastrzeżeń udzielić pomocy materialnej na odbudowę zniszczonych miast i wsi,
nieść powinien pełne zrozumienie dla minimalnych żądań Polski w sprawie
zachodniej granicy na linii Odra – Nysa. Ta granic nie stanowi dla Polski ani
odszkodowania, ani wyrównania strat zadanych przez Niemcy, ale jest jedynie
aktem historycznej sprawiedliwości. Niemiec bowiem przemocą i orężem, zgodnie ze
swymi „Drang nach Osten” w ciągu stuleci te ziemie sobie przywłaszczył, a ich
słowiańską ludność po większej części systematycznie wymordował. Ziemie, które
wróciły do Polski, a które w przeszłości wchodziły w skład królestwa polskiego,
zostały przez Niemców zdobyte nie inaczej, jak Alzacja i Lotaryngia w 1870/1871
roku, tzn. – mieczem.

My Łużyccy Serbowie – oświadczam to w imieniu Łużyckoserbskiej Rady Narodowej i
w imieniu całego mego narodu, nie mięliśmy, nie mamy i nigdy mieć nie będziemy
żadnych roszczeń w stosunku do terytoriów przyznanych Polsce przez Konferencję w
Poczdamie. Granicą łużycko – polską jest rzeka Nysa !

Jesteśmy radzi, że przynajmniej część historycznego obszaru Łużyc wróciła do
Narodu słowiańskiego. Gdyby zaś Polska już przy ustalaniu swoich zachodnich
granic otrzymała była całe Łużyce, nie istniałoby dziś zagadnienie łużyckie,
gdyż byłaby spełniła się wola naszego narodu wyrażona w żądaniu „oderwać się odNiemiec”. W naszym drugim memorandum z dnia 7 stycznia 1946 roku rzuciliśmy
projekt oddania się pod protektorat polski.

Tymczasem zaś toczy się dziś dalej walka półmilionowego narodu o nasze święte
prawa, o prawa określone na nowo w Karcie Atlantyckiej, w uchwałach Konferencji
Krymskiej (rozdz. V) i w Karcie Organizacji Narodów Zjednoczonych (rozdz. II.
Par. 37 a, b rozdz. XII § 77 – a które muszą być przyznane także temu
najmniejszemu narodowi.

Rozwiązanie kwestii łużyckiej jest niejako zadaniem wszystkich narodów
słowiańskich, a wśród nich przede wszystkim tych, które są nam kulturalnie i
geograficznie najbliższe. Naszą drugą na przeszło 150 km granicą z Polską
otwiera drogę dla jak najlepszych stosunków kulturalnych, gospodarczych i
politycznych. Jest naszym gorącym zamiarem i życzeniem te kontakty łużycko –
polskie w ciągu długich wieków nigdy w całości niewygasłe, dzisiaj ożywić i
przepoić duchem wielkiej przyjaźni.

Ponieważ zaś nie jesteśmy jeszcze panami na swojej ziemi, lecz nadal walczymy
wciąż o podstawowe prawa ludzkie, należne każdemu narodowi, o prawo do
całkowitej wolności, – my, Serbowie Łużyccy, pogrążeni w falach niemieckiego
morza, wyciągamy ręce ku stojącej u brzegu tego morza Polsce i wołam do Niej, a
także do innych narodów słowiańskich: „Nie dajcie nam zginąć”.
Zapewne dziś stoimy pod osłoną Czerwonej Armii Związku Radzieckiego, która od
najcięższego zła nas uwolniła, która gwarantuje nam swobodę kulturalnego
rozwoju. Jeśli jednak już teraz nie rozstrzygnie się nasza dalsza przyszłość,
znowu staniemy przed pytaniem „Co dalej?”, co stanie się gdy Armia Czerwona
opuści naszą ziemię?! Znowu będziemy wydani na łup niemieckiego odwetu, tak jak
w roku 1919 po pierwszej wojnie światowej, kiedy Niemcy uwięzili „za zdradę
stanu” łużyckich działaczy narodowych, występujących w naszej sprawie na
konferencjach w Paryżu i Genewie.

Nadeszła dziś ostatnia chwila, jaka mogła się zdarzyć w naszej historii. Dobrze
wiemy, że Polska w każdej dziedzinie ciężko dotknięta minioną wojną, musi się
trudzić nad swymi wewnętrznymi sprawami, że stoi Ona wobec heroicznych wprost
zadań, że jej miasta i wsie leżą w granicach.

Wiemy jednak, że jak najbiedniejszy jednak człowiek dla swego bliźniego, tak i
biedny naród dla innego biedniejszego jeszcze narodu rękę najszerzej otwartą.

Z wielkim wzruszeniem obserwuję akcję Polski na rzecz Łużyc. Miałem sposobność
przyjrzeć się bliżej pracy wielu ośrodków prołużyckich w Polsce. Musze
stwierdzić bezstronnie, że w akcji tej przoduje bez wątpienia Wielkopolska.
Poznańska młodzież akademicka, wypełniająca z pełną odpowiedzialnością misję
ambasadorów Łużyc w Polsce, stworzyła już w konspiracji Polski Ruch Obrony Łużyc
„Prołuż” i dziś przy żywym współudziale ogółu młodzieży i coraz wydatniejszej
pomocy społeczeństwa oraz poparciu czynników rządowych, prowadzi z rozmachem z
Centrali w Poznaniu – zorganizowaną na skalę ogólnopolską działalność w obronie
praw wolnościowych narodu łużyckiego. Wierzę, że ta wspaniała akcja „Prołużu”
wpłynie decydująco na urzeczywistnienie naszych dążeń wartościowych ! Z życzeniem, aby z krwi bohatersko poległych żołnierzy, z ruin miast i wsi
powstało nowe życie, wyrosła silna demokratyczna Polska, godna swojej wielkiej
przeszłości, – wołamy raz jeszcze : „Nie zapomnij, Polsko, o Twym najmniejszym
słowiańskim bracie, którego hasłem jest – Bratr k bratej, krew k krewi, zemja k
zemi.” (Brat z bratem, krew z krwią, ziemia z ziemią!)

Nie zapomnij! Paweł Cyż”

Cytat | Opublikowano by | Dodaj komentarz

Hello world!

Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz